Gdy plan to nie wszystko.

W poprzednim poście rozpoczynającym cykl #czwartkoweprzemyślenia napisałam, że grudzień to czas przemyśleń. Czas refleksji na temat minionego roku, ale i stawiania celów na kolejne miesiące. 

Jednakże, ileż razy postanowienia noworoczne jakoś tak umierały śmiercią naturalną (w najlepszym wypadku) gdzieś w połowie roku? Sama wiesz, że powiedzenie sobie: “przestanę się objadać” nie znajdzie racji bytu, jeżeli nie określisz przede wszystkim, co powoduje objadanie się np. wieczorami i w jaki sposób możesz zmienić swoje zachowanie. Innymi słowy, do realizacji celu nie dojdzie, jeżeli nie rozpiszesz sobie, krok po kroku w jaki sposób zamierzasz go wykonać. Wymaga to czasu i determinacji, ale przecież od tego jest grudzień, prawda? 

Dlatego też, mam dla Ciebie kilka wskazówek, jak stawiać sobie wykonalne cele:

1. Ustal, co jest dla Ciebie ważne i zadaj sobie pytanie: jakim człowiekiem chcę być? Co jest dla mnie ważne?
Postępowanie w zgodzie ze swoimi wartościami jest kluczowe w ustalaniu celów.
Bo jak masz osiągnąć coś, co z założenia jest sprzeczne z Tobą? Np. nie lubisz biegać, ale postanawiasz, że będziesz biegać 3-4 dni w tygodniu po 40 min. No na pewno…
Chcesz traktować siebie z dobrocią i wyrozumiałością, a nie wiecznie upokarzać się wewnętrznie? To jest cel.
Chcesz być sprawnym człowiekiem? Zatem warto byłoby włączyć regularną aktywność fizyczną do planu tygodnia.
Zdrowie jest dla Ciebie ważne i chcesz zacząć świadomie odżywiać swój organizm?

2. Stawiaj cele interesujące dla Ciebie.
Jeżeli Twój cel opiera się o popularność danego sportu, czy sposobu żywienia, a w głębi duszy czujesz, że „to nie dla mnie” — odpuść. Nie oszukujmy się — coś, co nie sprawia Ci przyjemności, na dłuższą metę nie będzie miało racji bytu. Z drugiej strony, if you never try, you’ll never know, zatem zachęcam, byś próbował znaleźć coś co interesuje Ciebie. Chcesz szydełkować? Uwielbiasz pływać i chcesz przygotować się do zawodów? A może zamierzasz pisać dziennik każdego dnia i publikować teksty dla szerszej publiczności?
Gdy poczujesz, że nie możesz się doczekać kolejnego treningu czy lekcji lub uwielbiasz to uczucie gdy… [tu wstaw aktywność] – masz swój cel.

3. Stawiaj cele o różnym stopniu „trudności”.
Podobno „łatwo przyszło, łatwo poszło” i staramy się o to, co wymaga od nas sporo wysiłku. Może i to prawda. Ale uważam, że warto stawiać sobie cele również o niewielkiej trudności, by odnosić małe sukcesy. To właśnie małe sukcesy nas podbudowują i motywują, by sięgać po te trudniejsze:)
Są to cele, które wiesz, że osiągniesz, ale… tylko od Ciebie zależy, czy podejmiesz działanie w kierunku ich realizacji 🙂 (czyli de facto nie są pozbawione trudności). Np. będę jeść 1/2 talerza warzyw w każdym głównym posiłku.

Cele trudniejsze wymagają od nas nieco więcej zaangażowania, ale i „zwycięstwo smakuje lepiej”. Np. Nauczę się nowego języka.

A cele najtrudniejsze to te, które „gimnastykują” naszą wyobraźnię i nas samych. Wymagają wiele wysiłku i niejednokrotnie zmieniają nas o 180 stopni. Tworzymy je po to, by mieć głowę otwartą na nowe możliwości i wierzyć w siebie, nawet jeżeli nie zrealizujemy ich w stu procentach. Np. przemierzę Chiny na rowerze.

Po co zatem są te „łatwiejsze” cele? Bo to one dają nam „małe zwycięstwa” i wiarę we własne możliwości. One podbudowują w chwilach zwątpienia. Słyszałeś, że „kropla drąży skałę” – no właśnie.

3. Niech Twoje cele będą „żywe”.
„Nie zjem więcej czekolady o 22”, „nie będę pić więcej niż 1 lampkę wina podczas kolacji”. Takie cele stawiają sobie… no właśnie, kto? Ja nie znam. A co, jeżeli wypijesz 3 lampki lub zjesz urodzinowe ciasto przyjaciela o 23? Czy to oznacza, że przegrałeś życie i masz się schować pod ziemię? Takie cele z góry są skazane na porażkę i co gorsza – powodują w nas poczucie winy i pogarszają samoocenę.
To, co to za cele? Miały nas motywować do działania, a tymczasem…  

Pomyśl natomiast, jakie działania możesz podjąć w danej sytuacji. Jeżeli mówisz sobie, że „nie wolno mi jeść po 22”, to gdy zjesz coś po 22 najprawdopodobniej włączy się mechanizm „wszystko albo nic” i uznasz, że skoro i tak złamałaś zakaz to możesz rzucić wszystko i… jeść dalej.

Najrozsądniej byłoby (wyjechać w Bieszczady?) zrozumieć, że jedna sytuacja nie zmieni Twoich planów. Tak, możesz delektować się smakiem potrawy i spotkaniem z przyjaciółmi. Nie musisz się objadać „bo jutro wracasz do rygoru”. Działasz dokładnie tak, jak zazwyczaj, czyli – jeżeli czuję się nasycona – to mi wystarczy. Zjadłam smaczną czekoladę, sprawiła mi ona przyjemność, ale już nie odczuwam głodu i więcej nie potrzebuję. Podobnie z alkoholem – czyż nie lepiej wypić ze smakiem 3 lampki dobrego wina, aniżeli wlewać w siebie litry byle czego – „bo mam cheat day”? Swoją drogą, moim zdaniem cheat day tylko kształtuje kompulsywne zachowania, ale to temat na inny post.

4. Podejmuj działanie!
Najważniejsza kwestia – egzekucja. Nawet najlepszy pomysł jest nic warty bez jego egzekucji.
Postawiłaś/eś cel – ekstra. Teraz zaplanuj, co dokładnie chcesz wykonać, by go zrealizować. Wróćmy do przykładowych celów postawionych w poprzednich punktach.

Wartość: sprawność fizyczna
Cel: będę ćwiczyć regularnie, 2-3 razy w tygodniu
Akcja: sprawdzę dostępne zajęcia w pobliskiej siłowni; wypróbuję kilka różnych zajęć i ustalę co mi sprawia przyjemność. Następnie, wpiszę w grafik zajęcia i będę na nie uczęszczać.
Możesz nawet zapisywać, na które zajęcia poszłaś, a na które nie, czy założyć, że z 10 zajęć w miesiącu zrealizujesz przynajmniej 7.
Ważne, że robisz to, co lubisz. Nie ważne czy będzie to Nordic Walking, Pilates czy Cross Fit. To Twój cel.

Wartość: umiejętność porozumiewania się w obcym języku, ponieważ np. moje dziecko mieszka w obcym kraju i gdy je odwiedzam chciałabym umieć samodzielnie zamówić danie w restauracji 
Cel: nauczę się nowego języka (np. hiszpańskiego).
Akcja: znajdę odpowiednią szkołę i zajęcia o takiej porze, która będzie dla mnie odpowiednia. Zaplanuję również 2 godziny w tygodniu na naukę samodzielną. Następnie, będę uczęszczać na lekcje i powtarzać materiał określoną ilość czasu. 

Wartość: lubię aktywnie spędzać czas i chcę poznać obcą kulturę; mam w sobie ducha podróżnika 
Cel: przemierzę Chiny na rowerze
Akcja: zaplanuję czas potrzebny do realizacji zadania, określę ile potrzebuję pieniędzy, ile ewentualnie muszę zaoszczędzić miesięcznie, co chciałabym zobaczyć (czyli logistyka) i… rozplanuję treningi rowerowe, by przygotować się fizycznie do zadania. W kwestii treningów możesz poradzić się trenera personalnego, który pomoże Ci przygotować się sprawnościowo lub podzieli się wskazówkami dot.ćwiczeń.

Wszystko jest wykonalne, jeżeli zaplanujesz krok po kroku jak chcesz zrealizować swój cel i wdrożysz plan w życie.
Pamiętaj, że plan to jedno, ale egzekucja to drugie i bez faktycznego działania nic się nie wydarzy tylko dlatego, że chcesz. Oczywiście, wiara we własne możliwości i chęć działania motywuje, ale to egzekucja tego, co zaplanowałaś daje wymierne skutki. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *