fbpx

Co łączy jedzenie, narkotyki i seks?

Czy jesz tylko wtedy kiedy czujesz głód? Czy może sięgasz po czekoladę, kiedy Ci smutno? I co łączy jedzenie, narkotyki i seks? W dzisiejszym odcinku wyjaśnię dlaczego w ogóle jemy, dlaczego pod wpływem stresu masz ochotę na czekoladę oraz jak wczesne doświadczenia z dzieciństwa mogą wpłynąć na nawyki żywieniowe w dorosłym życiu.

FIZJOLOGIA VS. HEDONIZM.

Jemy z różnych powodów. Można w zasadzie powiedzieć, że mamy dwa systemy, które regulują przyjmowanie pokarmu: fizjologiczny i hedonistyczny. Lubimy przyjemności i do nich zazwyczaj dążymy, jednocześnie unikając przykrych doświadczeń.

Fizjologicznie jemy wtedy, gdy czujemy głód – to znak, że potrzebujemy energii. Burczenie w brzuchu, wrażenie że żołądek jest przyklejony do kręgosłupa, brak koncentracji, zmęczenie. Głód stymuluje grupy komórek nerwowych w mózgu, które odpowiadają za łaknienie i szukanie pokarmu, zaś nasycenie sygnalizowane poprzez np. rozciągnięcie ścian żołądka – stymuluje grupy neuronów hamujących przyjmowanie pokarmu [1]. Na temat regulacji procesów głodu i sytości z perspektywy neurohormonalnej powiem w kolejnych odcinkach.

Zatem możesz jeść dlatego, bo czujesz głód. Co jeszcze?

Warto zaznaczyć, że jedynie głód jest fizjologicznym regulatorem przyjmowania pokarmu, czyli to, że jemy wynika z potrzeby zaspokojenia potrzeb energetycznych. W innych przypadkach jemy z pobudek hedonistycznych, niezależnie od tego, czy organizm faktycznie potrzebuje energii do funkcjonowania.

WIDOK, ZAPACH I MYŚL O JEDZENIU… CZY DLATEGO JEM?

Widząc jedzenie, czując jego zapach czy nawet po prostu o nim myśląc organizm przygotowuje się na przyjęcie posiłku. Jest to tzw. faza głowowa trawienia, w której np. produkuje się więcej śliny w buzi czy wydzielają się już enzymy trawienne [2,3]. Co ciekawe, takie przygotowanie organizmu na przyjęcie pokarmu następuje przede wszystkim na podstawie doświadczeń związanych z jedzeniem. Jeżeli zasmakujesz dobrej potrawy, to w mózgu dojdzie do skojarzenia jedzenie-przyjemność i następnym razem, kiedy zobaczysz tego typu potrawę, to “ślinka leci”. A że w zasadzie od kiedy się rodzimy, to kojarzymy jedzenie z przyjemnością (w końcu nie czujemy dyskomfortu w postaci głodu), tak widok jedzenia powoduje, że organizm przygotowuje się na zastrzyk energii i doświadczenie przyjemności.

MYŚLĘ, WIĘC… JEM? 

Myślenie o jedzeniu powoduje, że wzrasta motywacja do zdobycia pokarmu, ale czy przekłada się to na to, czy faktycznie zjesz i ile? [4, 5]. Część badań wskazuje, że myśląc o jedzeniu i wyobrażając sobie to jak żujesz pokarm itd. powoduje, że kiedy ten pokarm jest rzeczywiście dostępny, to jesz mniej [6, 7]. Im więcej razy wyobrazisz sobie akt jedzenia, tym mniej zjesz w rzeczywistości. Jednakże nie jest to jednoznaczne, bo inne badania pokazują, że faktycznie – wyobrażając sobie jedzenie zjemy mniej, ale tylko wtedy, kiedy nie mamy uszczuplonych zasobów psychoenergetycznych, czyli np. nie jesteśmy zmęczeni, zestresowani czy głodni [6]. Inne badania z kolei pokazały, że osoby, które wyobrażały sobie jedzenie puddingu czekoladowego 15 razy zjadły go więcej, aniżeli osoby, które wyobrażały sobie jedzenie puddingu 3 razy [8]. Możesz sobie wyobrażać, jak jesz ciasteczka i nasycić się samą myślą, ale jeżeli czujesz głód, zmęczenie lub stres, efekt może być odwrotny od zamierzonego 🙂 Tak, czy siak – myślenie o jedzeniu powoduje, że organizm się już przygotowuje do przyjęcia pokarmu i wzrasta motywacja do jego zdobycia.

Z kolei próby “niemyślenia” o jedzeniu powodują, że paradoksalnie zaczynamy o nim myśleć, więc jeżeli powiesz sobie, że “nie będziesz myśleć o czekoladowym torcie, który stoi na dole w cukierni” to… ja też o nim pomyślałam.

WYOBRAŹ SOBIE…

Jeżeli możesz, zamknij oczy. Wyobraź sobie, że trzymasz w ręku cytrynę. Widzisz ją? Widzisz jej kształt, kolor? Dobrze. Przekrój cytrynę na połówki albo ćwiartki, dowolnie. Teraz, wyciśnij sok z tej cytryny i poczuj kwaśny smak soku. Otwórz oczy.

Czy czujesz, że masz więcej śliny? Ślinianki pracują jak szalone – sama myśl o jedzeniu spowodowała, że organizm już przygotowuje się do przyjęcia pokarmu. 

Z tego też powodu możesz sięgnąć np. po pączka tylko dlatego, że jego zapach rozchodził się po okolicy i ładnie prezentował się na wystawie. Znając skojarzenie, że jedzenie daje nagrodę – to zapach może być bodźcem motywacyjnym do sięgnięcia po pokarm – przyjemność. 

KOLORY TEŻ MAJĄ ZNACZENIE!

Zwróć uwagę na wygląd opakowań słodyczy, żelek itp. Są super kolorowe, a to dlatego, żeby przyciągnąć Twoją uwagę – w myślach poczujesz jak ciasteczko smakuje, chrupie i… kupisz opakowanie. W badaniu analizującym jak widok jedzenia wpływa na aktywację ośrodka nagrody i chęć jedzenia wykazano, że im bardziej kaloryczne i smaczniejsze jedzenie, tym bardziej aktywują się obszary w mózgu związane z poczuciem nagrody, ale mało – mocniejsza aktywacja następuje, kiedy mamy świadomość, że jedzenie jest dostępne “od ręki” [9]. Dlatego też, widząc coś smacznego i wysokokalorycznego, co możesz mieć już, jak na przykład w sklepie albo przechodząc koło pączkarni – zwiększa się szansa, że sięgniesz po ten produkt.

Dodatkowo, jeżeli pójdziesz do sklepu na głodniaka, to musisz wykazać się uważnością, bo prawdopodobnie włożysz do koszyka coś, czego nie planujesz kupić, czytaj słodycze czy chipsy. Kiedy jesteśmy głodni, wykazujemy tzw. zachowania “ryzykowne”, bo po prostu szukamy jedzenia i… nagrody, przyjemności [10]. Poza tym, nie oszukujmy, głód nie jest miłym doświadczeniem, a instynktownie chcemy unikać dyskomfortu. Dążymy do przyjemności, a jedzenie przyjemnością jest i to niewątpliwą. 

JEDZENIE NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI

Jemy dlatego, że jedzenie po prostu jest dostępne, na wyciągnięcie ręki. Przykład? Seans filmowy i popcorn. Tak naprawdę nie ma znaczenia, czy zamówisz mały, średni, czy duży popcorn – zjesz tyle, ile jest. Dlaczego? Bo nie skupiasz się na jedzeniu. Mówiłam o tym w poprzednim odcinku na temat uważnego odżywiania, że niestety nie jesteśmy multitaskerami i zawsze jedna czynność będzie ważniejsza od drugiej. W tym przypadku ważniejszy będzie film niż wsłuchanie się w ciało, czy czuję głód czy jestem już najedzona. Jeżeli nawykowo chrupiesz coś do oglądania filmu to tak naprawdę nie zwracasz uwagi na smak i teksturę pokarmu i nie rejestrujesz sygnałów płynących z organizmu, tylko po prostu jesz. Inny przykład: jesteś na imprezie i przed Tobą stoi paczka chipsów. Rozmawiasz z drugą osobą, napijesz się alkoholu i jakoś tak mimowolnie ręka sięga po chipsy. Nawet nie jesteś głodny, ale dlatego że jedzenie jest “na wyciągnięcie ręki’ – sięgasz po nie. Kolejny przykład to, gdy wchodzisz do kuchni i na stole leżą czekoladki czy orzechy (generalnie jakiekolwiek jedzenie) i chwytasz za jedzenie mimo braku głodu. Sięgasz po nie, bo leży przed Tobą i jest dostępne od ręki. Zatem zachęcam Cię do obserwacji siebie, do bycia uważnym i zaobserwowania: 

  • Czy jesz dlatego, bo masz jedzenie na wyciągnięcie ręki? 
  • Czy wchodząc do kuchni i widząc czekoladę na stole czy orzechy sięgasz po nie? 
  • Czy gdyby jedzenie nie było na widoku, było schowane, to miałbyś na nie ochotę?

Moja prośba: zastanów się, w jakich momentach sięgasz po jedzenie i czy faktycznie rejestrujesz ten moment przyjmowania pokarmu. 

Znaczenie ma także pora i miejsce spożywania posiłku. Organizm przyzwyczaja się, że o określonej porze otrzymuje zastrzyk energii w postaci jedzenia. Teraz chwilę się zastanów. Czy kojarzysz sytuację, w której wybija godzina lunchu, a Ty nagle stajesz się głodny? Właśnie, organizm przyzwyczaił się, że np. jesz o godzinie 13 i o tej porze mniej więcej zaczniesz szukać małego co nieco. 

Regularność posiłków jest ważna, ponieważ wtedy cały organizm funkcjonuje prawidłowo, np. nie dochodzi do nagłych spadków glikemii i napadów głodu. Układ pokarmowy przygotowuje się do przyjęcia pokarmu w określonych porach, dzięki czemu trawienie zachodzi sprawnie. Nieregularność w jedzeniu związana jest z większym ryzykiem chorób układu krążenia i cukrzycy [11]. Kiedy jesz raz o 8, 12, 20 a raz o 10, 17 i 23, Twój organizm właściwie nie wie, kiedy jest pora jedzenia, a kiedy np. pora regeneracji, czego konsekwencją będzie np. zwiększone ryzyko insulinooporności [11]. O tym dokładnie powiem w odcinkach poświęconych jedzeniu ograniczonemu w czasie i temu, jak zachowanie rytmu dobowego ma wpływ na funkcjonowanie organizmu, a jak zaburzony rytm dobowy wpływa na ryzyko m.in. insulinooporności i cukrzycy typu 2.

PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA

Jedzenie oprócz swojej podstawowej funkcji jaką jest dostarczenie energii do organizmu spełnia inne funkcje, między innymi społeczną. Podczas jedzenia celebrujemy ważne sytuacje życiowe: spotkania rodzinne, sukcesy, na randkę idziemy na kolację czy chociażby spotykamy się ze znajomymi “na jedzenie”. Na pewno kojarzysz powiedzenie: “przez żołądek do serca”. Poprzez jedzenie okazujemy uczucia i szacunek wobec drugiego człowieka – dla ukochanej osoby zazwyczaj chcemy przygotować coś “specjalnego” albo coś “ulubionego” i właśnie między innymi w ten sposób pokazać, że nam na kimś zależy.

Jedzenie odgrywa ważną rolę w życiu społeczności, o czym zresztą pisała już Mary Douglas, socjolożka, która badała jakie funkcje spełnia jedzenie w życiu społecznym. W artykule Deciphering a Meal pisze o tym, że bliskie nam osoby zapraszamy na posiłek do domu, a takie z którymi nie mamy zażyłej relacji – na drinka na mieście. Zatem to jedzenie spełnia funkcję spajającą. Podczas posiłków wzmacniamy więzi rodzinne, rozmawiamy, nawiązujemy relacje itd. 

Jedzenie jest nieodłącznym elementem życia społeczności co oznacza, że możesz jeść też dlatego, bo sytuacja społeczna tego wymaga, mimo tego że nie jesteś głody, ale czasami nie wypada Ci odmówić lub możesz spotkać się z dezaprobatą gospodarza. Mam tutaj na myśli sytuację np. na urodzinach babci. Czujesz że już nic w siebie nie wciśniesz, ale gdy wjedzie serniczek to nagle otwiera się kolejny żołądek – sernikowy. Jasne, nie ma co wariować i wybrzydzać na imprezach rodzinnych czy przynosić swoje pudełka, nie o to chodzi. Chodzi o to, że mimo braku głodu, mimo najedzenia i tak sięgasz po kolejny kawałek – bo nie chcesz robić przykrości babci albo nie chcesz spotkać się z dezaprobatą, bo wiesz że próby powiedzenia “nie” to jak rzucać grochem o ścianę. Zdaję sobie sprawę, że próby odmawiania smakołyków mogą być trudne, ale zauważ – nie skrzywdzisz drugiej osoby dziękując za dokładkę. Natomiast, lekceważąc sygnały płynące z własnego organizmu, jedyną osobą którą skrzywdzisz będziesz Ty.  

Jeżeli już jesteśmy w tematach rodzinnych, to jak myślisz: czy doświadczenia z dzieciństwa mają wpływ na Twoje obecne nawyki żywieniowe? Jasne, że tak! Kojarzysz: “zjedz wszystko z talerza”? “Dzieci gdzieś głodują, a Ty wyrzucasz jedzenie albo nie chcesz jeść?”. Tego typu teksty, powtarzane wielokrotnie w dzieciństwie, mogą spowodować, że będziesz wmuszać w siebie jedzenie, by zjeść wszystko, co sobie nałożysz na talerz, bo przecież talerz ma być pusty. I o ile jest to OK, kiedy masz  taką porcję, że się nie przejesz, tak już w sytuacji kiedy np. jesteś super głodny, przed Tobą opcja all inclusive czy “płać raz i jedz ile chcesz” – to już nie jest takie dobre. Dlaczego? Bo nie czujesz limitu. Jesz, bo jedzenie jest, bo trzeba wyczyścić miski, talerze i co tam stoi na stole. Przecież dzieci gdzieś tam głodują, a Ty nie chcesz marnować tego jedzenia.

Jeżeli słyszałeś bądź słyszałaś, że nie wolno marnować jedzenia, bo ktoś gdzieś tam głoduje to generuje to podświadomie poczucie winy i jesz, bo przecież nie chcesz, żeby dzieci głodowały. Oczywiście, marnowanie jedzenia nie jest dobre i trzeba tego unikać, ale to, że nie zjesz całego posiłku, bo po prostu nie możesz więcej w siebie wepchnąć nie zmieni sytuacji kogoś głodującego, a zaszkodzi Tobie. Jedząc w domu możesz spakować część porcji i zjeść później, a w restauracji poprosić o zapakowanie. Jeżeli jesteś w podróży lub nie masz możliwości zapakowania porcji to może ktoś z Twoich towarzyszy będzie chciał zjeść od Ciebie albo w ostateczności wyrzucisz. 

Absolutnie wyrzuć jedzenie, kiedy jest spleśniałe, zepsute i nie nadaje się do jedzenia – to jest bez dyskusji. Kiedy nie wiesz, co zrobić z jakimś produktem za którym nie przepadasz, ale np. podarowano Ci go w prezencie z okazji imienin, oddaj do banku żywności albo do lodówek, które stoją np. przy hali Banacha w Warszawie. Oczywiście, jeżeli jedzenie jest przydatne do spożycia. 

Kiedy byłam na stażu w szpitalu w Londynie, to dorabiałam jako kelnerka w restauracji połączonej z piekarnią. Wypiekali tam bardzo smaczne pieczywo, takie z chrupiącą skórką i pachnące. Serce mi się krajało, kiedy po całym dniu zostawały kosze pieczywa, które trzeba było wyrzucać. Z tego, co pamiętam to dwa razy w tygodniu przychodzili wolontariusze z banku żywności, a część brali pracownicy, ale wiadomo wiele jedzenia zostawało. Część tego, co zostawało brałam do siatki i wracając do mieszkania rozdawałam bezdomnym. W ten sposób ograniczałam marnowanie jedzenia i przy okazji mogłam komuś pomóc, cieplutko na serduszku się robi. 

DOŚWIADCZANIE PRZYJEMNOŚCI

Kolejnym powodem, dla którego sięgamy po jedzenie jest… chęć doświadczania przyjemności i unikanie dyskomfortu. Innymi słowy, jemy bo nam smutno, bo tylko czekolada może mnie uspokoić, bo nudzi mi się i nie wiem, w co włożyć ręce. Jem dlatego, żeby poczuć ulgę i zapomnieć o stresie. Jesteśmy tak skonstruowani, że unikamy nieprzyjemnych doświadczeń jednocześnie dążąc do przyjemności – tacy z nas hedoniści. 

CO MA DO TEGO NAWYK?

W odpowiedzi na daną sytuację (A) tworzysz pewną myśl (B) i w związku z tym odczuwasz emocje (C). Z kolei, wobec odczuwanych emocji podejmujesz konkretne działanie (D). Jeżeli takie działanie się sprawdza i dzięki niemu odczuwasz przyjemność to w mózgu dochodzi do skojarzenia: sytuacja A – działanie D – czuję przyjemność. Kiedy powtórzysz ten schemat wielokrotnie, utrwali się on w postaci nawyku. Nie wiem czy wiesz, ale mózg zżera bardzo dużo energii kiedy uczy się nowych rzeczy. Przypomnij sobie swoją pierwszą jazdę samochodem albo na nartach. Trzeba się mocno skupić, żeby wykonać wszystkie czynności po kolei. Z czasem, kiedy wielokrotnie powtarzasz daną sekwencję zdarzeń dochodzi do połączenia kropek w mózgu (mówiąc obrazowo) i czynność staje się dla Ciebie automatyczna, bezwysiłkowa. Jest to istotne, bo mózg nie lubi się męczyć, ale też potrzebuje energii właśnie na naukę nowych czynności czy zmierzenie się ze stresującą sytuacją. W poprzednim odcinku dałam przykład lwa albo kierowcy hulajnogi. Dzięki nawykom, w stresującej sytuacji, kiedy mózg potrzebuje dużej ilości energii możemy wykonać to, co znamy najlepiej, to co jest najprostsze i nie wymaga dodatkowych nakładów energii.

W kontekście jedzenia może wytworzyć się schemat: czuję nudę – jem chipsy – jest mi dobrze, albo oglądam filmu – jem popcorn – jest mi dobrze. Jeżeli wielokrotnie powtarzasz taką sekwencję zdarzeń stanie się to nawykowe i nawet nie zauważysz, że cała paczka orzeszków zniknęła. Kiedy czujesz nudę to nawykowo sięgniesz po chipsy, bo daje Ci to uczucie przyjemności i oddala dyskomfort związany z odczuwaniem nudy. 

Doświadczenia z dzieciństwa też mają ogromne znaczenie w kształtowaniu nawyków żywieniowych w wieku dorosłym. Jeżeli za każdym razem, kiedy się wywróciłeś, coś bolało, albo w nagrodę dostawałeś słodycze, to nauczyłeś się, że jedzenie jest uniwersalnym czynnikiem radzenia sobie z emocjami. Jest mi źle – jem, jest mi dobrze – jem itd. W dorosłym życiu prawdopodobnym będzie, że będziesz radzić sobie z trudnymi emocjami właśnie poprzez jedzenie. Dlaczego? Bo to jest Twój nawyk – wielokrotnie powtarzana czynność, która jest automatyczna i bezwysiłkowa. W stresującej sytuacji, kiedy jest Ci źle, czujesz smutek, stres – zrobisz to co jest dla Ciebie znane, proste i szybko doprowadzi do przyjemności, oddalając dyskomfort. W tym przypadku to będzie jedzenie. 

W dużym badaniu kohortowym analizowano czy jedzenie emocjonalne jest czymś, co dziedziczymy po rodzicach, czy jest czymś wyuczonym na przestrzeni lat. Badacze analizowali dane 2 tysięcy bliźniąt w wieku 5 lat. Bliźnięta mają ten sam kod genetyczny, ale pod wpływem tego co jedzą, czy ćwiczą, palą papierosy itd. mogą różnić się ekspresją konkretnych genów (to swoją drogą jest epigenetyka, o czym na pewno będę mówić w kolejnych odcinkach). Rodziców poproszono o wypełnienie kwestionariusza ankiety dotyczącego zachowań żywieniowych ich dzieci, gdzie były stwierdzenia typu “moje dziecko je więcej kiedy jest smutne, zdenerwowane” albo “moje dziecko je mniej kiedy jest smutne, zdenerwowane” itd. Co się okazało: jedzenie emocjonalne (czyli przejadanie się lub niejedzenie pod wpływem emocji) wynikało przede wszystkim z czynników środowiskowych, czyli wyuczonych zachowań w dzieciństwie, natomiast czynniki genetyczne odgrywały znikomą rolę [12]. 

Podobne wyniki uzyskano w innym badaniu, tym razem na mniejszej grupie dzieci (prawie 400), w którym wykazano, że to czynniki środowiskowe, a dokładnie dom rodzinny ma kluczowy wpływ na to, czy dziecko je emocjonalnie czy nie [13]. Z wyników tych badań można wywnioskować trzy ważne aspekty:

  1. Środowisko rodzinne odgrywa ogromną rolę w kształtowaniu nawyków żywieniowych i doświadczenia z dzieciństwa mają wpływ na to, czy radzimy sobie z emocjami poprzez jedzenie czy nie.
  2. To informacja dla rodziców, by rozmawiać o emocjach i uczyć dziecko radzenia sobie z emocjami w inny sposób, niż jedzenie.
  3. Wiedząc, że radzenie sobie z emocjami poprzez jedzenie jest cechą nabytą, a nie wrodzoną, to możemy nad nią świadomie pracować. Jedzenie pod wpływem emocji nie jest determinowane genetycznie – jest pewien komponent genetyczny, ale główną rolę odgrywa wyuczony schemat zachowania na przestrzeni lat. Oznacza to, że można nad tym pracować i to zmienić. 

Pytanie z początku: co łączy jedzenie, narkotyki i seks? Ogromna przyjemność i poczucie nagrody. W szczególności pokarmy będące połączeniem cukru i tłuszczu są wysoce pożądane, czyli np. czekolada, pączki, generalnie słodkości. Podczas jedzenia takich smakowitych produktów, w mózgu dochodzi do wyrzutu neuroprzekaźników (czyli substancji przekazujących informacje w układzie nerwowym) między innymi: dopaminy, serotoniny, endokannabinoidów czy kwasu gamma-aminomasłowego. Następnie dochodzi do skojarzenia tych dwóch faktów: jesz – czujesz przyjemność. Powtarzając zachowanie, stworzysz nawyk. To kolejny powód, dla którego możesz sięgać po jedzenie.

Kilka słów nt.neuroprzekaźników i tego, jak w ogóle dochodzi do kształtowania nawyku sięgania po jedzenie. Pod wpływem tzw. bodźca motywacyjnego, np. widoku czy zapachu ciastka tworzy się w mózgu dopamina, neuroprzekaźnik odpowiedzialny za motywację do zdobycia nagrody. 

Dopamina jest nam potrzebna by normalnie funkcjonować, jeść, mieć motywację w ciągu dnia. Dzięki dopaminie możesz wstać z łóżka i pójść pobiegać, by po treningu poczuć się fantastycznie, ale z drugiej strony możesz też podjąć wysiłek i kupić sobie porcję ciasta czekoladowego do kawy mimo braku głodu, bo wyczuwasz nadchodzącą przyjemność. 

Załóżmy, że czujesz zapach pączka, widzisz go na wystawie – następuje wyrzut dopaminy (zakładam, że znasz smak pączka), Twoje ciało wie, jak się czujesz po zjedzeniu czegoś smakowitego i ta dopamina sygnalizuje, że zaraz będzie nagroda. Kupujesz pączka, jesz i wszystko cacy.

Jednorazowe zachowanie nie zmieni nic w Twoim życiu, ale jeżeli taka sekwencja zdarzeń będzie się powtarzać regularnie, np. do większości kaw w tygodniu zjesz porcję ciasta, to w mózgu dojdzie do utrwalenia tego schematu: kawa + ciastko = jest mi dobrze. Będzie to dla Ciebie naturalne, że do popołudniowej kawy zjadasz ciasto, nawet jeżeli nie czujesz głodu i porcja obiadowa była w zasadzie satysfakcjonująca. 

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jest coś takiego jak adaptacja i zmniejszenie dostępności receptorów dopaminy, co oznacza, że taka sama porcja jedzenia nie będzie dla Ciebie tak samo satysfakcjonująca jak wcześniej. Będzie smaczne, ale nie poczujesz takiej eksplozji przyjemności czy relaksu jak za pierwszym razem, a to może spowodować, że będziesz chcieć więcej. O tym powiem w kolejnym odcinku, w którym zajmę się kwestią właśnie jedzenia emocjonalnego i objadania się. wyjaśnię, jakie są przyczyny objadania, co objadanie ma wspólnego z nawykiem oraz jak przestać się objadać wykorzystując uważność i uważne odżywianie. 

Podsumowując, każdy z nas je z różnych powodów. Jemy przede wszystkim dlatego, by dostarczyć do organizmu energii potrzebnej do funkcjonowania, ale nie tylko. Jedzenie spełnia różne funkcje, od okazywania uczuć czy szacunku wobec drugiego człowieka przez celebrowanie ważnych wydarzeń, aż po chęć doświadczania przyjemności. Wreszcie, jedzenie może być wykorzystane jako sposób radzenia sobie z emocjami, co niestety w dłuższym terminie nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Może natomiast być przyczyną wyrzutów sumienia, poczucia winy i obniżonego nastroju, a także finalnie prowadzić do zaburzonej relacji z jedzeniem. 

Jeżeli podobał Ci się ten odcinek i chcesz dalej słuchać tego podcastu, koniecznie zasubskrybuj mój kanał, by być na bieżąco. Dodatkowo, zapisując się do newslettera na stronie www.dietandmindfulness.com/podcast otrzymasz bonusowe materiały do tego odcinka w formacie PDF. 

Do usłyszenia, Małgosia 

Odbierz prezent
Dodatkowe materiały do tego odcinka!

.

Literatura:

  1. Woods C., The Control of Food Intake: Behavioral versus Molecular Perspectives, Cell Metabolism 9, June 3, 2009.
  2. Zafra M.A., Molina F., Puerto A.,  The neural/cephalic phase reflexes in the physiology of nutrition, Neuroscience & Biobehavioral Reviews, Volume 30, Issue 7, 2006, Pages 1032-1044,
  3. Smeets PA, Erkner A, de Graaf C. Cephalic phase responses and appetite. Nutr Rev. 2010;68(11):643-655.
  4. Kavanagh, D. J., Andrade, J., and May, J. (2005). Imaginary relish and exquisite torture: the elaborated intrusion theory of desire. Psychol. Rev. 112, 446–467. 
  5. Petrovich GD Forebrain networks and the control of feeding by environmental learned cues. Physiol Behav. 2013 Sep 10; 121():10-8. 
  6. Missbach, B., Florack, A., Weissmann, L., & König, J. (2014). Mental imagery interventions reduce subsequent food intake only when self-regulatory resources are available. Frontiers in psychology, 5, 1391.
  7. Morewedge CK, Huh YE, Vosgerau J. Thought for food: imagined consumption reduces actual consumption. Science. 2010;330(6010):1530-1533. 
  8. Haasova, S., Elekes, B., Missbach, B., & Florack, A. (2016). Effects of Imagined Consumption and Simulated Eating Movements on Food Intake: Thoughts about Food Are Not Always of Advantage. Frontiers in psychology, 7, 1691. 
  9. Blechert J., Klackl J., Miedl S., Wilhelm F.H., To eat or not to eat/ Effects of food availability on reward system activity during food picture viewing. Appetite, Volume 99, 2016, Pages 254-261.
  10. Berthoud H-R., Metabolic and hedonic drives in the neural control of appetite: who is the boss? Current Opinion in Neurobiology 2011, 21:888–896. 
  11. Aha Scientific Statement Meal Timing And Frequency: Implications For Cardiovascular Disease Prevention A Scientific Statement From The American Heart Association Circulation. 2017;135:E96–e121.
  12. Herle M, Fildes A, Steinsbekk S, Rijsdijk F, Llewellyn CH. Emotional over- and under-eating in early childhood are learned not inherited. Sci Rep. 2017;7(1):9092. Published 2017 Aug 22.
  13. Herle M, Fildes A, Llewellyn CH. Emotional eating is learned not inherited in children, regardless of obesity risk. Pediatr Obes. 2018;13(10):628-631

Diet&mindfulness

W Diet&Mindfulness uczę uważności w odżywianiu i pomagam tym samym uwolnić się od reżimu diet, zachowując jednocześnie zdrowie i dobre samopoczucie.

Media Społecznościowe

Kontakt

Małgorzata Pielichowska +48 504 406 203
E-mail: gosia@dietandmindfulness.com