Refleksyjny wtorek #1, czyli manifest otwartości

Refleksyjny wtorek #1, czyli manifest otwartości

Od września 2017r. rozpoczęłam swoją przygodę z dietą niskowęglowodanową wysokotłuszczową. W zasadzie już pierwsze przymiarki miały miejsce w czerwcu, jednak to wrzesień był miesiącem szczególnym. 

Kilka tygodni wcześniej wyjechałam na studia do Wageningen, gdzie zadziwiła mnie niezwykła świadomość żywieniowa wśród osób, które poznałam. Wiele z nich np. nie jadło mięsa ze względów środowiskowych i w jasny sposób umiała uargumentować swoją decyzję. Zresztą, to w Holandii powstał pierwszy burger in vitro, w trosce o zwierzęta i naszą planetę. 

Co również zostało w mojej głowie, to otwartość na naukę i niepodważanie czyjejś opinii z miejsca, bo tak. Dosłownie zakochałam się w tym miejscu i możliwościach, jakie stawia Wageningen University&Research. 

Tego brakowało mi na uczelni w Polsce. Tej otwartości i chęci dyskusji. W zamian doświadczałam traktowania studenta jako podwładnego, który ma słuchać i wykuć to, co jest na wykładzie, a nauczyciela podejmującego dyskurs by znaleźć wspólny mianownik ze świecą można było szukać. W Wageningen często pojawiało się zdanie: „tego nie wiemy, ale to co mówisz ma sens”. Technologia i nauka rozwijają się tak szybko, że to co zalecamy dziś, być może za 10 lat będzie nieaktualne. Albo, co dzisiaj negujemy, będzie zalecane.

Ale… co ma piernik do wiatraka? 

Ma wiele, bo właśnie ta otwartość pozwoliła mi na głośne mówienie o tym, jaki sposób żywienia podejmuję i dyskusję, co jest w tym dobrego, a co nie. Wiadomo, zawsze są jednostki, które będą przekonywać, że jedyne i słuszne są ogólnokrajowe/międzynarodowe zalecenia dot.żywienia, a reszta to heretycy, którzy się nie znają. 

Co chcę przekazać, to to, że każdy ma prawo stosować sposób żywienia adekwatny do swoich potrzeb i preferencji smakowych, nawet, jeżeli nie jest to zgodne z powszechnymi zaleceniami. Podczas studiów wielokrotnie spotkałam się wręcz z wyśmiewaniem tych, którzy eliminują pewne grupy pokarmów i przekonywaniem, że „dieta powinna być spersonalizowana, ale jak nie jest to dieta śródziemnomorska/DASH”, to źle. No bez sensu.

Nie zrozumcie mnie źle – ja nie neguję innych modeli żywieniowych; nie jestem keto-fanatykiem. Uważam, że każdy powinien mieć dobrany sposób żywienia pod siebie. Na co dzień stosuję low-carb, ale od czasu do czasu jeżeli mam ochotę zjeść coś bardziej węglowodanowego, to robię to. Nie popadam w paranoję. 

Przede wszystkim, nie neguję i nie wyśmiewam tych, którzy żywią się inaczej niż ja. To indywidualna kwestia. Dobrze czujesz się podejmując cykliczne posty? Fajnie. Stosujesz „okna żywieniowe” i racjonalnie podchodzisz do sprawy? Ekstra. Chętnie porozmawiam i dowiem się czegoś, czego nie wiem. 

Jednakże, jedyne czego nie akceptuję, to rutynowe, bezmyślne i bezrefleksyjne jedzenie tego, co odbiera Twoje zdrowie, czyli  wysokooczyszczonych produktów pełnych np. tłuszczów trans. Raz na jakiś czas każdy ma ochotę na coś „niezdrowego” i to jest ok. Ale rutynowe wprowadzanie w swój organizm tego typu produktów tylko niszczy Cię od wewnątrz. To jednak jest Twoja decyzja i dopóki nie zdecydujesz się podjąć zmiany i zaczerpnąć porady profesjonalisty, to nikt nie będzie Ci mówił, co masz robić. 

Nie akceptuję też negowania alternatywnych modeli żywieniowych tylko dlatego, że „tak mi mówili w szkole/na studiach”. Oczywiście, nie jestem święta, bo do czasu, kiedy sama nie zgłębiłam dokładnie tematu diety niskowęglowodanowej również podchodziłam sceptycznie do tego sposobu, żywienia i uważałam, że nie można go zalecać komukolwiek. Mi też najwyraźniej brakowało otwartości. 

Kochani, celem tej strony jest promocja świadomego odżywiania. Odżywiania zgodnego z Tobą i Twoimi potrzebami, czy preferencjami smakowymi. Faktycznie, przeważa tematyka low-carb, ale tylko dlatego, że na tym się całkiem nieźle znam i to stosuję, aczkolwiek podkreślam – nie neguję innych modeli żywieniowych. Zawsze są plusy i minusy. Dlatego też, nie znajdziecie tutaj tekstów w stylu „gluten zabija” albo „mleko to zło”, bo takie stwierdzenia zaprzeczają temu, co wyżej napisałam. Ten blog jest manifestem otwartości na żywienie ogółem: od low carb, przez paleo, dietę śródziemnomorską, aż po weganizm; byle świadome.

Moim celem jest zaszczepienie w Tobie wiedzy o tym, co odżywia organizm, a co mu szkodzi i w ten sposób pokazać Ci, jak dobierać produkty, które będą dobre dla Ciebie. A to, czy będzie to dieta wysoko- czy niskowęglowodanowa, to kwestia drugorzędna. 

Poleciałam z #refleksyjnymwtorkiem . Napiszcie w komentarzach, czy się ze mną zgadzacie, czy nie. Jestem ciekawa Waszych opinii. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *